Taki coroczny standard w postaci przylaszczek.

A tak wygląda (pseudo) ochrona przyrody w wydaniu organizacji przestępczej „Lasy Państwowe” (pozdrawiam Nadleśnictwo Osie):

Jedno z nielicznych w okolicy (i największe mi znane) stanowisk przylaszczki pospolitej (ochrona ścisła) oraz zawilca gajowego (ochrona częściowa) wygląda tak, jak na powyższych zdjęciach. Wyorano przez środek stanowiska pasy przeciwpożarowe wokół leśnego parkingu, bo przecież dzisiejsze samochody niczym XIX-wieczne pociągi sypią iskrami na prawo i lewo. A ludzie na parkingu rzucają wszędzie niedopałki, a na drodze 3 m dalej już nie… ot taka filozofia ochrony przyrody i mądrość leśników. Dzięki takim działaniom to stanowisko jest coraz uboższe. Pamiętam je jako dziecko, gdy można tam było zobaczyć całe błękitno-białe łany, robiło to ogromne wrażenie. A potem najpierw jedno z pobliskich stanowisk, gdzie całe wzgórze było zasłane kwieciem, zostało zniszczone podczas wycinki lasu, a to, drugie stanowisko, również ulega takim degradacjom.

Aktualizacja (7.05.2015):
No cóż, okazuje się, że od rozporządzenia Ministra Środowiska z 9.10.2014 gatunki te nie są objęte już żadną ochroną (a wawrzynek objęty został jedynie ochroną częściową). Cóż, mój błąd, że nie śledzę aktualnych aktów prawnych. Co nie zmienia faktu, że filozofia rozorywania tak pięknego stanowiska tych gatunków jest co najmniej dziwna (szczególnie, że prowadzi tam zbudowana bodajże przez same LP ścieżka spacerowa).

P.S. W zeszłym roku znalazłem piękne stanowisko, na którym rośnie wawrzynek wilczełyko. Przepraszam, rósł. Dziś to stanowisko wygląda tak:

Tak tak, pod tą skarpą i na skraju drogi rosło kilka krzaków wawrzynka, jeszcze w ubiegłym roku. Dewastacja w wykonaniu Nadleśnictwa Osie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *